Umowy. Dlaczego warto je czytać przed podpisaniem?

Każdy z nas miał do czynienie z różnorakimi umowami. Zawieramy je na każdym kroku. W poniższym artkule kilka kwestii, dlaczego warto je czytać przed podpisaniem.

Dlaczego warto czytać umowę przed podpisaniem? Bo podpis równa się zgodzie na WSZYSTKO, co tam jest. Nawet na rzeczy, których nie zauważyłeś i z którymi się chcesz się zgodzić.

Bo możesz zgodzić się na coś, czego w ogóle nie chciałeś.

W umowach często są zapisy typu:

  • automatyczne przedłużenie na kolejny rok
  • kary za wcześniejsze zerwanie
  • dodatkowe opłaty „administracyjne”, „serwisowe”, „manipulacyjne”

I nagle myślisz, że bierzesz internet za 60 zł, a płacisz 95 zł, bo „tak jest w regulaminie”.

Pieniądze uciekają przez małe literki. Najdroższe rzeczy i najmniej korzystne dla nas rzeczy w umowach zwykle:

  • nie są pogrubione
  • są w przypisach
  • są opisane prawniczym bełkotem

Jako przykład możemy podać, że „Opłata za rezygnację przed upływem okresu zobowiązania wynosi równowartość przyznanej ulgi”. Czyli po ludzku: oddajesz wszystkie zniżki, jeśli zrezygnujemy za wcześnie.

Umowa może cię związać bardziej niż myślisz, gdyż możesz nieświadomie zgodzić się na:

  • długi okres wypowiedzenia (np. 3 miesiące)
  • brak możliwości rozwiązania bez powodu
  • przeniesienie danych osobowych „partnerom”

W ewentualnym sporze liczy się papier, nie „ale pani mówiła…”. Jeśli coś pójdzie nie tak:

  • nie liczy się rozmowa telefoniczna
  • nie liczy się „tak mi obiecywali”
  • liczy się to, co jest w umowie

Niestety, umowy są pisane tak, żebyś nie czytał i w głównej mierze zabezpieczają interes osoby, która ją przygotowuje.

To nie przypadek, że:

  • są długie
  • mają skomplikowane zdania
  • odsyłają do innych dokumentów

Im mniej czytasz, tym mniej pytań zadasz.

Dlatego musimy ZAWSZE sprawdzić przed podpisem:

  1. Na jak długo cię wiąże umowa?
  2. Jak mogę zrezygnować i ile to kosztuje?
  3. Czy cena może się zmienić?
  4. Jakie są kary / opłaty dodatkowe?
  5. Czy umowa się sama przedłuża?

To jest takie życiowe prawo: ludzie nie czytają umów tylko do momentu, aż raz zapłacą za to kilka tysięcy.

Podsumowując, czytajmy umowy. Dla naszego świętego spokoju, gdyż wtedy będziemy wiedzieli na co się godzimy. Nie powinniśmy być wtedy zaskoczeni jej zapisami.